Pieniądze leżą na ziemi, trzeba się tylko chcieć po nie schylić.

Problem ze spłatą kredytu. Nie odbieramy telefonów.

W momencie gdy zadłużamy się w banku lub w instytucji pozabankowej znamy swoją najbliższą finansową przyszłość ale raczej nie możemy być pewni czy będzie taka sama lub podobna, byle nie słabsza nasza sytuacja finansowa w dalszej perspektywie czasu.

Pogorszenie sytuacji finansowej może spotkać każdego, nawet osobę rozsądnie dysponującą swoimi finansami i mającą nad wszystkim kontrolę. W lepszej sytuacji będzie oczywiście ta osoba, której jedynymi zobowiązaniami są bieżące rachunki. Gorzej, gdy problem z finansami spotka osobę spłacającą kredyt czy pożyczkę.

Co w takiej sytuacji taka osoba powinna zrobić? Przestać spłacać swoje zobowiązanie? Zamknąć się w domu? Nie odbierać korespondencji, telefonów z banku?

Następny kredyt?

Zanim zdecydujemy się na taki krok powinniśmy wylać na siebie wiadro z zimną wodą. To najgorsze rozwiązanie w tej sytuacji, w szczególności w instytucji pozabankowej, gdzie udzielane są pożyczki na okres liczony w tygodniach. Oczywiście, spłacimy zobowiązanie ale następne też trzeba będzie spłacać. Co gorsza, jeśli jest to pożyczka w parabanku, którą trzeba spłacić prawie już, teraz (umówmy się, jeśli nie mieliśmy pieniędzy na zaległą ratę, to skąd nagle wytrzaśniemy pieniądze na spłatę tej pożyczki) pogrążymy się całkowicie. Firma oczywiście zaproponuje nam przedłużenie spłaty ale koszty dodatkowe są kosmiczne – przedłużenie spłaty pożyczki 1 000 złotych na 7 dni to koszt od 70 zł do ponad 200 zł.

Co najwyżej możemy wziąć pod uwagę kredyt konsolidacyjny. Może być dla nas dobrym rozwiązaniem gdy mamy kilka różnych zobowiązań, np. kredyt banku, zakupy na raty, zadłużenie na karcie kredytowej. Dzięki niemu kilka zobowiązań zamienimy w jedno większe. Spłacimy nim wszystkie obecne zobowiązania i pozostanie nam ten jeden – jedna rata, jeden termin zapłaty.

Jest jedna UWAGA! Zmniejszy nam się rata, bo o to przecież nam chodzi, z obecną wysokością zadłużenia nie radziliśmy sobie, ALE wydłuży nam się w związku z tym okres do spłaty a co za tym idzie całkowity koszt kredytu konsolidacyjnego będzie większy w porównaniu z całkowitymi kosztami, które zapłacilibyśmy przy bieżącej spłacie obecnego zadłużenia.

 

ale zacznijmy od …

poinformowania banku o swojej sytuacji.

Przypomniała mi się w tym momencie reklama telewizyjna jednej z firm windykacyjnych, gdzie pani Ewuni doradzane jest właśnie to, czego osoba zadłużona nie powinna robić: zamknąć się w domu, nie odbierać drzwi, zmienić porę wyprowadzania psa. Tylko co nam to da? Rosnący dług oczywiście.

Dlatego w momencie gdy zaczyna nam się zapalać czerwona lampka powinniśmy udać się do banku. Wspólnie z pracownikiem banku zapewne uda się dojść do jakiegoś konsensusu. Unikniemy w ten sposób dodatkowych opłat za upomnienia, wezwania do zapłaty, wyższych odsetek za nieterminową spłatę, no i wizyty komornika. Ważne jest w tej sytuacji też by w banku przedstawić swoją prawdziwą sytuację. Rozwiązania mogą być różne, np.: wakacje kredytowe (niespłacanie całości raty przez określony czas), karencja w spłacie (niespłacanie części kapitałowej przez określony czas), a być może właśnie kredyt konsolidacyjny, szczególnie gdy okaże się, że mamy więcej zobowiązań.

 

a wcześniej …

przeanalizujmy naszą sytuację finansową, zróbmy bilans naszych wpływów i wydatków, sprawdźmy na co i ile wydajemy pieniądze. Być może uda nam się znaleźć trochę oszczędności jeśli będziemy bardziej racjonalnie gospodarować naszymi finansami. Być może znajdziemy dodatkowe źródło zarobku. A jeśli nie, wróćmy do punktu poprzedniego – poinformowania banku o swojej sytuacji.

* dane są aktualne na dzień 2015.05.22

* zdjęcie freedigitalphotos.net

 

Być może Masz inną radę dla osoby będącej w kłopotliwej sytuacji, niespłacającej kredytu. Podziel się nią , proszę, w komentarzu.

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *