sobota, 20 lipcaPieniądze leżą na ziemi, trzeba się tylko chcieć po nie schylić.
Shadow

Chwilówka, szybki kredyt. Czy jest dla nich alternatywa?

Zbliżają się święta, zaleje więc nas za chwilę fala ofert szybkich kredytów tzw. chwilówek. Decyzja o pożyczeniu pieniędzy od firmy spoza banku powinna być bardzo dobrze przemyślana. Jeśli bank po sprawdzeniu naszej wiarygodności (a ma on dostęp do naszej historii kredytowej w BIK, tej dobrej, ale i tej złej) odmówił udzielenia pożyczki, oznacza to, że według niego istnieje ryzyko, że będziemy mieć problemy ze spłatą pożyczonych pieniędzy.

Parabanki nie mają tego problemu i nie muszą sprawdzać naszej oficjalnej historii kredytowej, odbijają sobie jednak tę niewiedzę w kosztach, które to my będziemy musieli zwrócić wraz z pożyczoną kwotą. I tak jak w przypadku banków całkowite koszty kredytu (RRSO podawane w %-tach) są liczbą dwucyfrową, tak w przypadku parabanków i ich chwilówek liczba ta jest najczęściej czterocyfrowa. Po drugie chwilówka nie jest zaleczeniem rany, ale złudną chwilową poprawą – chwilówka jest na chwilę, najczęściej maksymalnie do 30 dni. W tym czasie musimy spłacić całą kwotę, w przeciwnym razie koszty będą każdego dnia drastycznie rosnąć.

Czy jednak jest alternatywa dla chwilówek? To trudne pytanie i myślę, że nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Propozycje przedstawione poniżej są pewna alternatywą dla szybkich i drogich kredytów pozabankowych, ale trzeba pomyśleć o nich wcześniej zanim znajdziemy się w trudnej sytuacji.

 





 

Proponuję skupić się w tym momencie na dwóch, a właściwie na trzech rozwiązaniach:

Limit w rachunku.

Karta kredytowa.

Kredyt gotówkowy.

Dwa pierwsze rozwiązania są o tyle dobre, że mamy do dyspozycji określoną pulę pieniędzy i korzystamy z niej, jeśli potrzebujemy i spłacamy, kiedy mamy z czego i kiedy chcemy. Jeśli chodzi o trzecie rozwiązanie – kredyt gotówkowy różni się tym od poprzednich, że otrzymujemy określoną kwotę pieniędzy wraz z naliczonymi odsetkami i terminami ich spłaty. W przeciwieństwie do instytucji pozabankowych z bankiem można negocjować w przypadku pojawienia się problemów ze spłatą, co raczej wątpliwe jest w przypadku instytucji pozabankowych.

Omówmy więc pokrótce przedstawione propozycje:

Limit w rachunku

nazywany może być różnie w zależności od banku (np. limit w koncie, limit w rachunku, debet), działa jednak na podobnych zasadach. Najogólniej mówiąc są to dodatkowe pieniądze postawione do naszej dyspozycji przez bank na nasz wniosek bez narzucania celu ich wydatkowania i ze swobodą ich wydatkowania.

Żeby wystąpić o limit w rachunku musimy najpierw ten rachunek założyć.  Często jednocześnie z wnioskiem o założenie konta możemy wystąpić o limit w koncie. Tu znów w zależności od banku zapłacimy lub nie za jego przyznanie. Banki jednak rzadko rezygnują z tej opłaty.

Z tych dodatkowych środków w ramach debetu możemy korzystać dowolnie:
Znam osoby, które od razu wydały przyznaną im kwotę i potem ją spłacały podchodząc do tego na zasadzie zwykłego kredytu.
Znam też osoby, które cyklicznie korzystają z dostępnych im pieniędzy spłacając je na miarę swoich możliwości w danym momencie.
Znam również takich, którzy sporadycznie korzystają z limitu traktując je jako środki na czarną godzinę (w takich sytuacjach nie muszą się martwić, czy dostaną kredyt, czy też nie lub czy dostaną go szybko kiedy dodatkowe środki pieniężne będą im niezbędne).

Każde z tych rozwiązań jest dobre, najważniejsze by dostosować je do swojej sytuacji.

Oczywiście, żeby nie było zbyt pięknie za pożyczenie pieniędzy bank będzie chciał od nas wynagrodzenie, czyli odsetki. Dobra wiadomość jest taka, że odsetki zostaną nam naliczone od wykorzystanej kwoty pieniędzy, a nie od przyznanej. Tak więc – korzystasz z kredytu – płacisz odsetki, nie potrzebujesz ich w danym momencie – nie płacisz odsetek. Bank Millenium idzie jeszcze dalej – jeżeli z limitu w koncie korzystamy maksymalnie 7 dni w miesiącu rozliczeniowym (nie muszą to być następujące po sobie dni), nie zapłacimy odsetek.

 

Karta kredytowa

Tak, karta kredytowa, ale trzeba wiedzieć jak z niej korzystać, żeby korzystanie z niej było jak najtańsze. Spotykam się często ze stwierdzeniem, że jeśli umiejętnie korzystasz z karty kredytowej będzie ona dla Ciebie darmowa. Ja pozwolę nie zgodzić się z takim stwierdzeniem choćby dlatego, że zapewne zapłacimy za wyrobienie karty (a to też koszt), a jeśli nie, bo ostatnio banki coraz częściej rezygnują z tej opłaty, to za jej odnowienie, które raczej już nie będzie darmowe. Choć z drugiej strony nie ma nic za darmo i w porównaniu z kredytem chociażby w ramach rachunku bankowego (opisany powyżej debet) i tak będzie to tańsze rozwiązanie.

 

 

Przy korzystaniu z karty TRZEBA zapamiętać dwie rzeczy:

Spłacamy CAŁE zadłużenie w wyznaczonym przez bank terminie.

NIE pobieramy gotówki z bankomatu kartą kredytową.

Dlaczego to takie ważne?

Jeśli chodzi o spłatę całości zadłużenia – dla tych osób, które są tego nieświadome małe wyjaśnienie – płacąc kartą kredytową korzystamy z przyznanego nam kredytu (występując o kartę kredytową wnioskujemy tak naprawdę o kredyt, który zostaje nam przypisany do karty kredytowej).

Zapewne też spotkaliśmy się ze stwierdzeniem „okres bez odsetkowy”. Okres korzystania z karty podzielony jest jakby na dwie części – okres rozliczeniowy i czas na spłatę. Okres rozliczeniowy trwa miesiąc i liczony jest od ustalonego w umowie danego dnia miesiąca, np. od 10 każdego miesiąca.

Po zakończeniu tego okresu nasze wydatki zostają podsumowane i przesłane do nas w formie wyciągu. Od zakończenia okresu rozliczeniowego mamy ponad 20 dni na spłatę zadłużenia (w zależności od banku).

Do dyspozycji mamy trzy opcje spłaty: całość zadłużenia, częściowa spłata zadłużenia, minimalna wymagana kwota do spłaty. Najkorzystniejsza dla nas jest pierwsza opcja, spłacając całość zadłużenia nie zapłacimy w ogóle odsetek, będzie to więc ten słynny „okres bez odsetkowy”.

Jeżeli natomiast nie mamy w danym momencie odpowiedniej ilości gotówki lub zdecydujemy się spłacić część lub tylko wymaganą minimalną kwotę zapłacimy odsetki.

 

Jak bank nalicza odsetki?

Powiedzmy, że całe nasze zadłużenie w jednym cyklu rozliczeniowym wynosi 1 500 zł.

  1. W wyznaczonym terminie spłaciliśmy całość zadłużenia, czyli 1500 zł.
    W tym przypadku nie zostaną nam naliczone odsetki.
  2. W wyznaczonym terminie spłaciliśmy kwotę 1 000 zł.
    Odsetki zostaną nam naliczone od całości zadłużenia czyli od kwoty 1 500 zł od dnia zaksięgowania transakcji do dnia poprzedzającego spłatę lub dnia spłaty jednego tysiąca złotych. Od pozostałych 500 zł do dnia ich całkowitej spłaty.
    Oczywiście jeśli na te 1 500 zł składało się kilka transakcji odsetki naliczane są od dnia zaksięgowania tych poszczególnych transakcji.
  1. W wyznaczonym terminie spłaciliśmy minimalną wymaganą kwotę.
    Sytuacja identyczna jak w punkcie 2.

Jeżeli w kwocie 1 500 zł znajdzie się transakcja gotówkowa, czyli zostaną pobrane pieniądze z bankomatu, odsetki zostaną nam naliczone niezależnie od pozostałych transakcji bezgotówkowych od dnia wypłaty z bankomatu.

Przy spłacie niepełnej kwoty pokrywane jest zadłużenie począwszy od najstarszego.

Dobra rada dla tych osób, które zdecydują się na skorzystanie z większej części pieniędzy dostępnych na karcie kredytowej, przy czym wiadome będzie, że nie zostaną one szybko spłacone  – zadłużenie można rozłożyć na raty, zapłacimy wówczas mniejsze odsetki i będzie to dla nas dodatkowy bodziec by zadłużenie spłacać.

Karta kredytowa bowiem w nieodpowiednich rękach może być „niebezpiecznym narzędziem finansowym”. Łatwo się z niej korzysta, ale spłacać może być trudniej, bo nie mamy narzuconych terminów.

 

Trzecią opcją alternatywy dla chwilówek jest kredyt gotówkowy.

Pamiętaj również, by przed podpisaniem każdej umowy dokładnie się z nią zapoznać, a w niejasnych sytuacjach poprosić o wyjaśnienie.

 

* * * * * * * * * * * * * * *